Cztery Łapy

border collies / yorkshire terrier
Tu jesteśmy:

Wylądowałyśmy na wystawie...



By   Karolina      17:48      Etykiety: , ,  

No i stało się! Jesteśmy po pierwszej wystawie!

Moja przygoda z wystawami zaczęła się w marcu 2011 roku (tak, to już ponad 5 lat!), w Jarosławiu.
Pojechałam tam wtedy ze znajomą yorkową hodowczynią. Oprócz yorków moim celem było zobaczenie na żywo owczarków australijskich - interesowałam się wtedy tą rasą i po cichu  planowałam ozikowego merlaka ;)


Jednak w trakcie całego show, biegając pomiędzy ringiem na którym wystawiały się yorki, a ringiem ozików stało się coś nieoczekiwanego. Zobaczyłam BORDERY. Tą nadaktywną, skaczącą po ścianach, tak strasznie opisywaną wtedy na forach rasę. Wtedy jeszcze twierdziłam, że nie podołam takiemu psu. Obserwowałam je z zachwytem i podziwem (chociaż co prawda były chyba dwa w stawce). To właśnie tam podjęłam decyzję żeby przyjrzeć się bliżej rasie i zweryfikować wszystkie legendy krążące o tych psach.



Potem były kolejne wystawy i kolejne...


Mogłam obserwować na czym polega ocena, jak zachować się na ringu, co robić, w jakiej kolejności itd.
Widziałam też dużo dziwnych sytuacji, zarówno ze strony wystawców jak i sędziów. Wiele niezrozumiałych ocen, wiele presji i ciśnienia na wygraną, wiele radości i złości, gdy coś poszło nie tak...

Na początku świat wystaw bardzo mi się podobał, ale im dłużej jeździłam i obserwowałam to co powyższe, tym mniej miałam ochotę w tym uczestniczyć. W przeszłości miałam marzenia o wystawowym psie, 100% showku. W momencie decydowania się na Avię byłam już pewna, że wszystkie typowo showowe hodowle odpadają; szukam czegoś innego.

W związku z powyższym byłam i jestem świadoma, że Avia jest psem średnio nadającym się na wystawy. Jest wąska, chuda, ma niewiele sierści, i tak dalej... ;) Jednak przynajmniej 3x na tej imprezie musimy się pojawić.

Przygoda ze Związkiem Kynologicznym rozpoczęła się od dwumiesięcznego czekania na rodowód (którego skądinąd nie mamy fizycznie do tej pory), ale to opowieść na inny wpis. W końcu udało mi się zgłosić Avię na krajową wystawę w Gdyni.

Przyznam szczerze, że nie przygotowywałyśmy się za bardzo. Głównie przez brak czasu. Dwa razy założyłam Avii ringówkę, by zapoznać ją z tym sprzętem ;)

Sama wystawa była bardzo dobrze zorganizowana; ocenianie w miarę punktualne, dobrze oznaczone ringi, woda dla psów, sporo miejsca do rozłożenia się. Ringi mogłyby być trochę większe. Już przed ocenianiem wiele osób biegało kółeczka ze swoimi psami, by później zaprezentować się jak najlepiej przed sędzią. Z jednej strony podziwiam za profesjonalne podejście tych ludzi, za powagę sytuacji (cóż, ja uznałam że nie ma co się wygłupiać i ćwiczyć pół godziny bieganie kółek - to jest border, nie ozdóbka; wyjdę, przebiegnę się z nią i tyle). Z drugiej strony - widząc obchodzenie się z psami niektórych wystawców, krzyki, szarpanie, głośne NIE i warczenie w stronę psa, bo olaboga, border trzyma ogon w górze... Trochę mnie zmroziło. Halo, to wystawa, krajowa, kameralna, bez przesady. Rozumiem, że może komuś zależeć, każdy chce wypaść jak najlepiej, ale szkoda tylko tych psów w tym wszystkim.

Wyszłyśmy na ring, w naszej stawce były 4 suki: Avia, półsiostra Avii, i dwie inne. Avia szła na pierwszy ogień. Ustawiłam ją w pozycji i kazałam stać robiąc samokontrolę. Sędzina chciała obmacać Avię, ta zaczęła się odsuwać. Ups, przyznam że o tym wcześniej nie pomyślałam i następnym razem inaczej to rozegram. Avia kocha wszystkich ludzi, kocha głaskanie, dotykanie, nieważne czy obcy, czy znajomy! Ale jest jedno ale: musi być w trybie off. Jeśli pracuje, nie lubi być dotykana, nawet przeze mnie. Tak więc gdy dałam Avii jakby nie patrząc zadanie: stój; a w tym momencie ktoś chciał się do niej dobrać, Av chciała zrobić unik. Wytłumaczyłam sędzinie o co chodzi - ok, no to przebiegnijcie kółeczko! Pokażcie co potraficie w ruchu!

Avia: pańciu, ja Cię tak kocham, jak cudownie że pracujemy! Jej bieganie wyglądało tak...

(fot. Kasia Jakubczyk)

W ramach wyjaśnień: pomijając już chorągiew w górze, kontakt wzrokowy z przewodnikiem na wystawach jest raczej wadą niż zaletą. Zaburza to ruch i nie pozwala w pełni ocenić psa w kłusie.
Na obedience za taką postawę jak na zdjęciu Avia zbierałaby same pochwały :P Cud, miód, malina! Ale to trochę inne ringi :)

(fot. Kasia Jakubczyk)

Podsumowując: dostałyśmy ocenę bardzo dobrą, lokatę III/IV i ładny opis, z którym się zgadzam (no, może oprócz tej poprawnej głowy, bo dla mnie ma perfekcyjną ;) ).

Wysokonożna. Poprawna głowa. Piękna szyja. Wąski front. Stromo kątowane przednie kończyny. Dobra górna linia. Dobrze kątowane tylne kończyny.

Sędzina zapytała się mnie, czy robię coś z Avią (sytuacja ze smaczkami i dotykaniem - ona pracuje, podczas oceniania w ruchu - ona pracuje na kontakcie). Zasugerowała delikatnie "proszę następnym razem zapisać się do klasy użytkowej" ;) Dla mnie to był komplement. No cóż - gdyby nie to, że nie mamy dostępu do owiec to byłoby to nawet całkiem prawdopodobne; ale tak jeszcze trochę postraszymy w otwartej mierząc się z ofutrzonymi showkami ;)
Ciekawa byłam opisu kogoś z zewnątrz; dla mnie Chochlik jest całkiem ładnym, proporcjonalnym, zgrabnym zwierzątkiem - co prawda jak widać z loczkiem na tyłku, ale nadal zgrabnym ;) Bad hair day zdarza się nawet najlepszym!


Muszę przyznać, że chociaż nie jestem zadowolona z oceny bardzo dobrej, tak uważam że lokaty w naszej klasie były przyznane sprawiedliwie, i uczciwie należało nam się III miejsce. Ogólne ocenianie było lekko stronnicze, pani sędzina zdecydowanie preferowała typ show, do tego "napakowane", "szerokie", rozbudowane psy, były dodatkowo punktowane, dlatego też Avia miała u niej małe szanse.

Plan minimum wykonany!



About Karolina

Karolina i Avia

4 komentarze :

  1. Gratulacje, choć ja nie wiem co ludzie lubią w typie show, wielka kupa sierści nie potrzebna do niczego, "napakowane" szeroko rozbudowane psy, co w tym fajnego(?). Osobiście zdecydowanie bardziej wole work. Np. labrador, typ show jest paskudny, za to work, normalnie jestem zakochana <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię borderków typu show. Chudeły bez sierści z kitajcem do góry i wzrokiem "praca, praca, praca" są najlepsiejsze :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Sędzina bardzo wyrozumiała :) U kogoś innego pewnie by było "nie do oceny" albo coś w tym stylu.. Według mnie Wasz debiut bardzo udany :) Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje. Ja kiedyś jeździłam często na wystawy, ale gdy co raz częściej byłam to zauważyłam, że inni wygrywają po znajomości albo wszyscy chcą wygrać za wszelką cenę. Postanowiłam, że zrezygnujemy, bo Kentucky'mu się nie podobało, ustawial się źle a w domu pięknie, był zestresowany i nie lubial gdy go ktoś dotykał więc od dwóch lat już nie wybieramy się na wystawy wolę już wydać kasę na zawody frisbee i mieć ostatnie miejsce niż na wystawy xD no i mój showek jest starannie długi jak na aussie dlatego przeważnie z czeskim psem który jest bardzo krótkim samcem zawsze konczylismy z drugim wynikiem :P

    OdpowiedzUsuń

Komentarze do postów starszych niż tydzień są moderowane.