Cztery Łapy

border collies / yorkshire terrier
Tu jesteśmy:

TEST: Dingo! Tak się zdobywa nowego klienta ;)



By   Karolina      07:00      Etykiety: ,  

Na wstępie zaznaczę, że recenzję tą piszę z szczerą przyjemnością. Firmę Dingo kojarzyłam na zasadzie "gdzieś coś" - nazwa dobrze mi znana, lecz zupełnie nie kojarząca się z konkretnym produktem - aż do teraz! Paradoksalnie może właśnie dlatego ciężko było mi się zabrać do zebrania tego wpisu w jedną całość i zostawiłam najlepsze na koniec :)

Testy z Top for Dog dobiegają końca. Naprawdę bardzo się cieszę, że mogłam dzięki nim odkryć tyle fajnych psich produktów, a najbardziej cieszę się, że miałam okazję przetestować Dingo.

Pełen profesjonalizm

 

Firma Dingo podeszła do sprawy bardzo poważnie. Avia miała testować smycz i zabawkę, tymczasem przyszła do nas cała paczka gadżetów - wow! Długopis, który nie załapał się na zdjęcia bo od razu został wrzucony do torebki by był pod ręką, smycz na klucze, tajemnicza plastikowa karta, zabawka, smycz, obroża, szelki, a to wszystko zapakowane w przepiękną płócienną torbę <3

Torba robiła wrażenie nie tylko na mnie, ale także na publiczności Latających Psów w Warszawie, gdzie zaczepiano mnie kilkukrotnie pytając skąd ją mam - na potwierdzenie 2:22, promujemy z Avią Adopciaki, a torba Dingo spodobała się na tyle, że dostała swoje 5 sekund :)


Ja osobiście bardzo bardzo ucieszyłam się z plastikowej karty pt. Mój zwierzak potrzebuje opieki. Od dłuższego czasu zbierałam się, by wydrukować taką informację na papierowej kartce z jakiegoś gotowego wzoru znalezionego w google. Tymczasem Dingo mnie ubiegło i przysłało trwałą kartę, w sam raz do włożenia do portfela. Przed oczami mam sytuację gdy rok temu wracając do domu złamałam rękę i musiałam trafić do szpitala na operację. Na szczęście mogłam w międzyczasie wrócić do domu spakować siebie i oddelegować Avię do Kasi, która się nią zajęła. Jednak gdyby nie była to ręka, lecz coś poważniejszego i straciłabym wtedy przytomność nikt nie wpadłby na pomysł, by pomyśleć o moim zwierzaku. Dziękuję Dingo i chociaż kartę mam cały czas przy sobie, to wolałabym jednak żeby nigdy się nie przydała.



Smycz, obroża, szelki


Cały komplet jaki dostałyśmy jest w pięknym różowym kolorze z dodatkami czerni. Kolorystyka zdecydowanie pasująca do Avii.

Szelki. Dominujący czarny kolor z różowymi wstawkami, dosyć solidnie wykonane. Jeśli mam być szczera, użyłyśmy ich dwa razy i prawdopodobnie będziemy używać od wielkiego święta. Są za wąskie dla bordera (być może u małego psa sprawdziłyby się super), źle mi się na nich prowadzi Avię i niestety, poza fajnym wyglądem nie mogę znaleźć więcej ich zalet. Kosztują ~24zł i można zobaczyć je tutaj.

Obroża. W kolorze różowym, z czarnym podszyciem. Fajnie się prezentuje, zdecydowanie przyciąga wzrok swoim intensywnym kolorem. Niestety jest cienka, podobnie jak szelki mogłaby być trochę szersza. Nie podoba mi się jednak zapięcie, jest niepraktyczne, zakładanie obroży zajmuje dużo czasu, a ściąganie wymaga jeszcze więcej wysiłku; jednak jak już obroża jest na szyi to daje radę ;) Obroża ENERGY EXTRA jest dostępna w wielu pięknych kolorach, kosztuje ~17zł. Mi osobiście z oferty Dingo bardziej przypadły do gustu obroże ENERGY bez metalowych elementów, również mają przepiękne kolory i myślę że zamówię je w przyszłości dla szczeniaków.


Smycz. To nasz największy HIT. Dominuje kolor różowy, przeplatany jest czarnym i szarym. Smycz z linki MAGIC jest okrągła, bardzo praktyczna, lekka i wygodna. Jest też solidna i wytrzymała, czego na pierwszy rzut oka nie byłam pewna z uwagi na plastikowe wstawki. Gdziekolwiek się z nią nie pojawię dostaję pytania "skąąąd masz?" :) W zasadzie śmiało mogę powiedzieć, że jest to najwygodniejsza smycz jaką miałam. Używam jej teraz cały czas, na każdy wyjazd i każdy spacer i sprawdza się wyśmienicie. Tytuł tego wpisu powstał ze względu na tą smycz właśnie. Oprócz różowego koloru Dingo oferuje również wersję żółto-różową i zielono-niebieską. Trochę żałuję, że w porównaniu do obroży smycze mają tylko trzy warianty kolorystyczne. Wersja z żółtym to nie nasze klimaty, ale zielono-niebieską śledzę uważnie, i na pewno w końcu się ugnę i ją zamówię ;)
Do pełnej idealności smyczy brakuje mi metalowego kółeczka w okolicach rączki, by można było przyczepić woreczki/zapiąć smycz na ramieniu. Smycz kosztuje 45zł, i naprawdę jest to świetna cena.



sesja w Szwajcarii ;)


Zabawka. Jakby tego było mało, dostałyśmy również zabawkę z wełny owczej z różową amortyzowaną rączką. Jest genialna, solidnie wykonana, Avia ją pokochała - nic dziwnego; ciągnie bordera do owcy ;) Najlepiej sprawdzała nam się przy treningach obi :)



Podsumowanie: firma Dingo zaskoczyła mnie swoją jakością i szeroką ofertą produktów. Szykuję się do zamówienia kilku ich rzeczy ze sklepu, w ofercie mają np. piękne saszetki, które chciałabym wypróbować :) Polecam i zachęcam przynajmniej do przejrzenia ich strony :)


About Karolina

Karolina i Avia

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Komentarze do postów starszych niż tydzień są moderowane.