Poznań 2012. Mistrzostwa Europy dog frisbee podczas kolejnej edycji Dog Chow Disc Cup. Wyruszam w podróż z Lilą i Andrzejem - znajomymi z Lublina, biorę z sobą Lucky'ego. Czuję niesamowite podekscytowanie; po raz pierwszy zobaczę tylu psiarzy, po raz pierwszy obejrzę freestyle na żywo i po raz pierwszy poczuję atmosferę DCDC. Mam jednak do wykonania jeszcze Tajną Misję ;)

Gdańsk. Warszawa. Lublin.
Pokusa Premium Plus, którą mamy przyjemność testować przemierzyła z nami całą Polskę. Sprawdzaliśmy czy wszędzie działa tak samo ;) I czy jest równie pyszna w każdym miejscu!

Nadchodzą upały, wysoka temperatura zaczyna się dawać we znaki nie tylko nam, ale też psom. Avia i Lucky mieli okazję przetestować butelkę LONG PAWS. Przez miesiąc butelka poddawana była próbom w różnych warunkach - na zawodach, w podróży pociągiem, na spacerach i treningach. Jak wypadły? Sami zobaczcie!
Lato to czas wakacji i odpoczynku, ale także psich sportów, aktywności i długich spacerów. Mieszkamy w Gdańsku, lecz w mojej dzielnicy jest niewiele miejsc gdzie można wybiegać psa czy rzucić mu frisbee. Podsunięto mi więc pomysł, dzięki któremu mam plan przetestować trójmiejskie parki pod kątem spacerów z psem, a także ich użyteczności do psich sportów. Wy dowiecie się czegoś nowego, dla nas zaś będzie to fajny pretekst by ruszyć się z domu gdzieś dalej, i popracować w warunkach innych niż najbliższy park w okolicy ;) Z czasem - jeśli dobrze pójdzie - rozszerzymy listę na tereny zielone w innych miastach. Tymczasem zapraszam do lektury na temat pierwszego odwiedzonego przez nas parku - Parku Regana.
Park Regana to ogromne zielone przestrzenie położone tuż przy morzu. Wybrałyśmy się z Avią z zamiarem "obskoczenia" szybko parku i zdania relacji - jednak muszę przyznać, że na dokładnie zwiedzenie zakamarków (bez pośpiechu, z przycupnięciem sobie i posiedzeniem na łonie natury) oraz wykorzystanie potencjału całego obiektu potrzeba by chyba pół dnia. My spędziłyśmy tam około dwóch godzin przemierzając prawie 5km (niestety już na początku trasy wyłączyło mi się endomondo, zanim się zorientowałam ucięło nam dobre pół km, powinno być całe okrążenie bez tej przerwy na dole ;) )
Jakie wrażenia?
Po tym spacerze mam bardzo mieszane odczucia. Na plus warto wspomnieć o czystości parku (co prawda zdarzały się śmieci, a nawet rozrzucony chleb, ale nie jest najgorzej). Według mnie park ten jest świetny jeśli chcemy po prostu przejść się z psem. Ze względu na różnorodność krajobrazu (drzewka, jeziorka, mostki, rzeczki itd.) i malowniczość miejsca, jest doskonałym miejscem jeśli chodzi o robienie zdjęć. Na pewno można uchwycić tam wiele ciekawych psich kadrów :)
Dzień naszego spaceru był bardzo słoneczny, dlatego w parku było mnóstwo spacerowiczów. Nie oni jednak byli największym problemem - gorsi byli rowerzyści. Jestem wyczulona na tym punkcie od kiedy Avia została potrącona przez rower (nie z jej winy i na szczęście nic się nie stało). Dwukołowców było dużo, co sprawiło że mając w głowie zagrożenie nie mogłam skupić się na samym spacerze i musiałam Avię zapiąć na smycz. Nie jest to wina rowerzystów, gdzieś jeździć muszą i nie mam o to pretensji ;) Dla mnie to było jednak zbyt dużo i wolę spokojniejsze miejsca. Jeśli zejdziemy z dróżek na ubocze, to jest całkiem przyjemnie i możemy poćwiczyć sztuczki. No właśnie! Ten park jest idealny jeśli chodzi o ćwiczenie z psem świadomości ciała. Do dyspozycji mamy mostki, nietypowe ławeczki, schodki i murki.
Dzień naszego spaceru był bardzo słoneczny, dlatego w parku było mnóstwo spacerowiczów. Nie oni jednak byli największym problemem - gorsi byli rowerzyści. Jestem wyczulona na tym punkcie od kiedy Avia została potrącona przez rower (nie z jej winy i na szczęście nic się nie stało). Dwukołowców było dużo, co sprawiło że mając w głowie zagrożenie nie mogłam skupić się na samym spacerze i musiałam Avię zapiąć na smycz. Nie jest to wina rowerzystów, gdzieś jeździć muszą i nie mam o to pretensji ;) Dla mnie to było jednak zbyt dużo i wolę spokojniejsze miejsca. Jeśli zejdziemy z dróżek na ubocze, to jest całkiem przyjemnie i możemy poćwiczyć sztuczki. No właśnie! Ten park jest idealny jeśli chodzi o ćwiczenie z psem świadomości ciała. Do dyspozycji mamy mostki, nietypowe ławeczki, schodki i murki.
| Murek możemy wykorzystać do przypomnienia sobie świadomości tylnych łap :) |
Zwiedzając ten park nasunęła mi się też taka myśl, że jest to super miejsce do socjalizacji szczeniaka. Obecność placów zabaw (dzieci), skateparku (dziwne odgłosy i nowa sytuacja), a także różne podłoża, faktury, nietypowe figury i dziwne cosie to na pewno dużo atrakcji dla psiego malucha.
| Ławeczka może posłużyć nam do ćwiczeń nad świadomością tylnych łap, pracowaniu nad balansem ciała (wskakiwanie na wąskie powierzchnie), rozciągania, pozowanych zdjęć i wiele wiele innych :) |
Na mapce możecie dostrzec obecność jeziorek w parku. Udało nam się z Avią znaleźć jedno płytkie zejście. W taki upał jaki nas spotkał, trochę chłodzącej wody było nieocenione!
Udało mi się też odnaleźć kilka wolnych przestrzeni gdzie można porzucać sobie frisbee, ale chyba to jeszcze nie jest to czego szukam. Jest bardzo fajnie, ale liczę że znajdę coś lepszego :)
Jakie są Twoje wrażenia na temat tego parku? A może już tam byłeś/aś i masz jakieś zdjęcia albo własne spostrzeżenia? Pisz! :)

Łowca gryzoni
Pamiętam jak mój brat sprawił sobie chomika. Ja miałam Lucky'ego, on też chciał mieć jakieś zwierzątko. Zjawił się w domu z małą puchową kulką, umieścił w klatce, wszyscy podziwiali i się zachwycali.
Wszyscy, oprócz Lucky'ego. On miał nieco inne zamiary w stosunku do nowego przybysza i nie miało to nic wspólnego z przyjaźnią. Gdy tylko go zauważył wpadł w trans - nie dało się go odciągnąć od klatki, szczekał, chciał gryźć metalowe pręty chomikowego domku, jak to nie pomogło to próbował okładania klatki łapami. Mały, niepozorny york mówisz? Słodka maskotka, mówisz? Nie. To po prostu terrier.
Nie dział krzyk, nie działało kuszenie parówką, kiełbasą, największymi śmierdzielami (które normalnie zjadłby z Twoimi palcami włącznie). Lucky był w takim opętaniu, że próbując go odciągnąć prawie ugryzł mnie w rękę, czego nigdy nie odważyłby się zrobić.
Później - dzięki ciężkiej pracy było lepiej, będąc w pokoju z chomikiem potrafił utrzymywać kontakt ze światem, ale nadal był bardzo pobudzony.
W "specyfikacji" yorka, czyli opisie rasy możemy przeczytać
Yorkshire terriery oddawały nieocenione usługi wypłaszając i chwytając
króliki. Cenną zaletą okazała się wtedy ich długa szata, gdyż znacznie
ułatwiała szybkie chwycenie psa w razie konieczności ucieczki. Yorkshire
terrier okazał się również namiętnym łowcą szczurów, które były
prawdziwą plagą miejsc, w których mieszkali ubodzy górnicy.
oraz:
Yorkshire ma wiele cech teriera, w tym instynkt myśliwski, który może być skierowany zarówno na domowe zabawki jak i na gryzonie w ogrodzie.
No cóż. Widząc małe ruszające się coś, w tych 2 kilogramach psa odpalił się trybik, zapaliła się lampka i odezwał się ślad przodków.
Genów nie oszukasz...
Ł-owca
Lucky miał kota na punkcie chomika. Co zatem zaprząta głowę Avii? Łowca. Ale taka biała. W końcu border to pies pasterski.
Użytkowanie: Pies owczarski.
Klasyfikacja FCI: Grupa 1 – Psy pasterskie i zaganiające. Sekcja 1 – Psy pasterskie. Próby pracy wymagane.
Wytrzymały, zdolny do ciężkiej pracy pies owczarski, bardzo łatwy do układania.
- wzorzec FCI
Pierwszy raz udało pokazać mi się Avii owce na początku maja. Pod okiem naszej hodowczyni, która o pasieniu ma o wiele większe pojęcie niż ja udało się zrobić dwa wejścia i sprawdzić, czy Avia będzie zainteresowana owcami.
Do pasienia byłam nastawiona sceptycznie. Słyszałam opowieści o zmianie zachowania psów, które miały pokazane owce i zaczęły zaganiać potem samochody/rowerzystów, a także różne inne historie. Poza tym nie interesowało mnie, nie uważałam by było to nam potrzebne do szczęścia; pieniądze które miałabym wydać na pasienie wolałam przeznaczyć na frisbee/agility.
Co mnie zaskoczyło?
Mimo że mój "instynkt" do owiec był znikomy i nie przejawiałam zainteresowania tym tematem, to byłam bardzo ciekawa zachowania Avii. Dotychczasowe próby pokazania jej koni, krów czy innych "nietypowych" (nie-psich) zwierząt kończyło się burczeniem, niepewnością i zachowywaniem dystansu. "Hau, wiem że tam jesteście, widzę was, ale hau! Nie próbujcie się zbliżyć, wrrr... <pańciu, gdzie piłeczka? szarpaczek? poróbmy coś>". Gdy zobaczyła owce miałam wrażenie, że ktoś podmienił mi psa. Jej zachowanie zupełnie różniło się od szału Lucky'ego; Avia dokładnie śledziła wzrokiem każdy owczy ruch, patrzyła jak zahipnotyzowana, nic innego dla niej nie istniało. o..w...c...a!
Niesamowite.Na pewno jakieś światełko instynktu się zapaliło. Jednak życiowa dewiza Avii to "wszystko co robię robię dla mojej pani i razem z nią". Dlatego też mówiąc polecenia kierunkowe Avia traktowała jak zadanie na zasadzie: wykonam komendę. W pewnym momencie dostałam też kij, którym miałam sobie pomagać, natomiast Avia widząc że coś trzymam w rękach uznała to za super okazję do zabawy. Wow, ale fajnie, pani ma dłuugiego kijka, pobawmy się, pogryźmy go. Co tam owce, jak tu taka okazja się trafiła. Kij musiał pójść w odstawkę ;)
Potem już jednak ładnie zaczęła reagować i uruchomił się tryb pracy. Myślę że jeszcze chwila minie zanim rudy polik pokaże na co ją stać, jednak potencjał jest. Avia musi nauczyć się być bardziej niezależna i zrozumieć, że ona pracuje, ja jej w tym pomagam, ale to nie ja jestem na tym polu najważniejsza i zadanie do wykonania nie jest związane ze mną.
Było to bardzo fajne doświadczenie, móc zobaczyć co tam siedzi głęboko ukryte w główce mojego borderka ;) Nie zmieniło się też w żaden sposób jej zachowanie, tak więc na pewno spróbujemy jeszcze kiedyś tej formy aktywności.
Genów nie oszukasz...
A czy Wy robicie coś z swoimi psami zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem? Rozwijacie ich naturalne predyspozycje rasowe? Jestem bardzo ciekawa, piszcie! :)
zdjęcia dzięki uprzejmości Kasi Jakubczyk, High Tesion BC
Było to bardzo fajne doświadczenie, móc zobaczyć co tam siedzi głęboko ukryte w główce mojego borderka ;) Nie zmieniło się też w żaden sposób jej zachowanie, tak więc na pewno spróbujemy jeszcze kiedyś tej formy aktywności.
Genów nie oszukasz...
A czy Wy robicie coś z swoimi psami zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem? Rozwijacie ich naturalne predyspozycje rasowe? Jestem bardzo ciekawa, piszcie! :)
zdjęcia dzięki uprzejmości Kasi Jakubczyk, High Tesion BC


Wybieramy się w podróż. Wakacje? Zawody? Obóz/seminarium? Przygoda z psem? Super!
Nie posiadamy jednak auta, a miejsce docelowe oddalone jest o dziesiątki (czasami setki) kilometrów od naszego miejsca zamieszkania. Czym by tu...

