Cztery Łapy

border collies / yorkshire terrier
Tu jesteśmy:


W poprzedniej notce opisywałam Wam pozytywne działanie oraz zastosowanie oleju kokosowego. Wspominałam też o psich ciasteczkach i przysmakach, które możemy zrobić w domu.
Oto metoda na pyszne i zdrowe olejowe smaczki robione na szybko ;)


Jestem wielką fanką smarowania się olejami, przeróżnymi. W zależności od rodzaju (araganowy, lniany, kokosowy itd.), używam ich do włosów, twarzy, jako nawilżenie do ciała, na skórki do paznokci - i sprawdzają się super! W tym miejscu muszę Was uspokoić - nie, nie zmieniam tematyki bloga, ani nie pomyliliście adresów ;) Olejowanie działa też na psach! :)


Dziękuję za wszystkie nadesłane zdjęcia! Wybór tych zwycięskich był bardzo trudny!
Zwycięzcami są: Patrycja T. z Ice oraz Marta S. z Mango :)



"Na zdjęciu Ice. Największą przyjemności dla mnie jest praca z pieskiem razem tworzymy wspaniałe relacje, czerpiemy z tego dużo przyjemności, a przy okazji spędzamy wspólnie miło czas. Jestem dumna z niej kiedy po dłuższym czasie pracy  widzę jak małymi kroczkami dochodzimy do perfekcji w wykonywanych sztuczkach. Tworzymy razem  nierozłączny team i jak do tej pory cieszymy się każdym spędzonym razem dniem ;)"


Razem z Avią gratulujemy i zapraszamy do udziału w następnych konkursach!

fot. Nina Kusiak


Witajcie w Nowym Roku! 
Nowy Rok to czas, w którym nachodzą nas refleksje, robimy podsumowania, przegląd ostatnich miesięcy. Dużo przyswojonej wiedzy na seminariach? Pierwsze zawody? Nauczenie sztuczki z którą długo nie mogliśmy się uporać? Każdy z nas ma swoje osobiste, mniejsze lub większe sukcesy. 
Znając siebie i innych psiarzy nie sposób jednak spocząć na laurach - chcemy więcej i zapewne terminarz na 2016 macie już wypełniony po brzegi planami :)




...coś idzie nie po naszej myśli.

Co u nas się dzieje?

- Byłyśmy na treningu agility po długiej przerwie. Wnioski niestety mało optymistyczne - ciasne skręty są źle zrobione, uczymy się ich od nowa... Od wiosny być może wrócimy do regularnych treningów.

- Odwiedziłyśmy Warszawę i Avicz szalała z Pakulcem, a potem...

Wylądowałam w szpitalu, a Avia na wakacjach u Kasi-hodowczyni. Stąd cisza na blogu, brak kontaktu ze mną przez ostatni czas i mnóstwo zaległości. Strasznie się stęskniłam przez ten czas za tym moim rudym polikiem, no ale już jesteśmy razem :)

Postaram się dodać jak najszybciej jakąś merytoryczną notkę, jedną rękę mam unieruchomioną, więc pisanie zajmuje mi niestety trochę czasu.

Do usłyszenia!



W poprzednim wpisie wspominałam o zdrowotnych perypetiach, a także o obawie co dalej z Aviczem. Jesteśmy po badaniu kontrolnym u dr n. wet. M. Garncarz. 
Na samo badanie umówiłam się telefonicznie około tygodnia wcześniej. Bardzo miła Pani z recepcji poinformowała nas co i jak - pozostało tylko czekać na godzinę zero.